alt

MICHAEL GERALD „MIKE” TYSON

MICHAEL GERALD „MIKE” TYSON

MICHAEL GERALD „MIKE” TYSON
50(Z CZEGO 44 ZAKOŃCZONE PRZED CZASEM)-8-0

Dzisiaj biografia mojego ulubionego pięściarza. Historii jego życia nie da się zmieści w tak krótkim materiale, ale odrobinę zarysujemy jego wielki wzlot i jeszcze większy upadek.

 

Jego ojciec był sutenerem, a matka prostytutką. Ojciec szybko opuścił rodzinę. „Zawsze jeździł cadillacami i miał rękę do kobiet” mówi o nim krótko. Ojciec zmarł, kiedy Tyson siedział w więzieniu, matka Tysona zmarła gdy miał 16 lat.
Mike Tyson wychował się na ulicy w Brownsville na Brooklynie, w jednej z najgorszych dzielnic w stanach. Tam gdzie dorastał, normalni ludzie nie chodzą nawet w dzień. Nic dziwnego, że ten „dorosły“ dzieciak szedł prostą drogą do kryminału. Mając 11 lat okradał ludzi, był bezwzględny, nad wiek silny i bez skrupułów. Dwa lata później wylądował w poprawczaku. Tam wypatrzył go Bob Stewart, były bokser i zadzwonił do Teddy Atlasa, znanego już trenera, który poznał się na talencie Tysona. Teddy Atlas na ich pierwszym spotkaniu powiedział: „Miał 13 lat, 180 cm wzrostu, ponad 80 kg wagi i przypominał czołg. Mistrzostwo miał w genach”.
Karierą Tysona zajmował się już wtedy Cus d’Amato, jeden z tych nauczycieli boksu, którzy w małych salkach pracują dla potęgi amerykańskiego pięściarstwa. Traktował Tysona jak syna i :stworzył“ go na nowo. Kiedy Tyson zaczął „dobierać się“ do bratanicy Atlasa, trener Cus wyciągnął pistolet, przyłożył bokserowi do głowy i zagroził, że go zabije, jeśli ten nie da dziewczynie spokoju. Powstał skandal, w wyniku czego Atlas stracił pracę. W 1985 roku zmarł najpierw d’Amato, który nie doczekał zwycięskiej walki o mistrzostwo świata z Trevorem Berbickiem, a trzy lata później menedżer Jim Jacobs, prawdziwy przyjaciel i jeden z nielicznych uczciwych ludzi w jego otoczeniu, Tyson znalazł się na rozdrożu. Stracił spokój i stabilizację, a tkwiące w nim demony znów dały znać o sobie. Po 37 zwycięstwach, szybkich i bezlitosnych, najmłodszy mistrz świata wagi ciężkiej w historii zawodowego boksu doznał pierwszej porażki. 11 lutego 1990 roku przegrał w Tokio przez nokaut z Busterem Douglasem. To była największa sportowa sensacja tamtych lat.
Teraz mówi, że to był początek końca wielkiego Tysona. Nie wiodło mu się też w życiu osobistym. Na oczach całej Ameryki jego młoda żona, śliczna aktorka Robin Givens oskarżyła go o regularne bicie, a on nie powiedział słowa. W 1992 roku trafił do więzienia za gwałt na Desiree Washington. Otrzymał wyrok 6 lat pozbawienia wolności czym przekreślał dalszą karierę. Mówił: „Zostałem wrobiony. Od chwili, kiedy zarobiłem w ringu pierwszy milion, bez przerwy ktoś mnie wrabia. Mogłem tylko bulić forsę” Tym razem jednak pieniądze nie pomogły. Odsiedział połowę. „Trzy lata za kratami zniszczyły mu psychikę” twierdził stary trener Lou Duva. Chyba wiedział, co mówi, bo Tyson po wyjściu z więzienia nie był już taki jak wcześniej. „Strach, który był moim przyjacielem, stał się moim wrogiem” powtarzał przy każdej okazji. W więzieniu przeszedł na islam, przeczytał kilka książek i chyba zgorzkniał do reszty. Coraz częściej mówił o śmierci. Walczyć jednak nie zapomniał i szybko odzyskał tytuł mistrza świata. Przed pierwszą walką z Holyfieldem, jesienią 1996 roku, to on był faworytem w stosunku 25:1, ale przegrał przez techniczny nokaut. W rewanżu odgryzł rywalowi kawałek ucha i został zdyskwalifikowany. „Nie zrobił tego dlatego, że był głodny, tylko dlatego, że nie jest w stanie opanować emocji w ekstremalnej sytuacji” komentował to zdarzenie Atlas. Jeszcze tydzień po walce cała Ameryka dyskutowała, co z nim zrobić. Na 18 miesięcy cofnięto Tysonowi licencję zawodowego boksera i odebrano trzy miliony dolarów z dziesięciokrotnie wyższego honorarium.
Jednak był już zmęczony życiem i boksem. Bez leków psychotropowych nie funkcjonował. Ludzie z jego najbliższego otoczenia, nazywani przez niego gnidami, wysysali go jak cytrynę. Boksersko staczał się. Przed walką z Lennoksem Lewisem 8 czerwca 2002 roku w Memphis, krzyczał i obrażał rywala, opowiadał brednie tylko po to, by zwiększyć zainteresowanie. Skutecznie, bo walka przyniosła rekordowe 103 miliony dolarów zysku. Więcej niż pamiętny pojedynek z Holyfieldem. Kiedy padał na deski po nokautującym ciosie Lewisa, miał na twarzy ulgę, jakby czekał na ten cios od dawna. Rywal bił go z premedytacją, tak jak 22 lata wcześniej Larry Holmes, Muhammada Aliego. W pierwszej szóstce najlepiej sprzedanych walk w historii boksu jest aż pięć pojedynków z udziałem Tysona. Dlatego tyle lat nie pozwalano mu przejść na emeryturę, a chciał odejść już w 1997 roku, przed nieszczęsną walką z Andrzejem Gołotą, który uciekł z ringu w 2000 roku w Detroit, Tyson nie poddał się obowiązkowym badaniom dopingowym. Walkę uznano za nieodbytą, a były mistrz zapłacił 205 tysięcy dolarów kary. Wcześniej znów trafił za kratki, bo pobił kogoś na ulicy. Klęska w walce z Lewisem miała oznaczać koniec kariery Tysona, kto tak myślał jednak był w błędzie. Stacey McKinley, jeden z jego trenerów, mówił: „Kiedy będzie gotowy do kolejnej walki, ludzie znów kupią bilety i dekodery pay per view, by go oglądać”. Miał rację. Tyson wrócił. Wprawdzie jeszcze słabszy i bardziej niepewny siebie, ale znów zapełnił wielkie hale. Faszerowano go przed walkami środkami uspokajającymi. Przed ostatnią walką z Kevinem McBride’em, Tyson zaczął przepraszać za błędy młodości. Na konferencji prasowej krzyczał, że wypatroszy Irlandczyka jak rybę, ale ludzie już się go nie bali, McBride też nie. Z ostatnich czterech walk Tyson przegrał trzy, wszystkie przed czasem. Nie był już „Najbardziej niebezpiecznym człowiekiem na ziemi”. Dwadzieścia lat w świecie zawodowego boksu wypaliło Tysona do cna. Podobno teraz chce być dobrym ojcem i człowiekiem…
„Zawsze byłem sam ze swoimi sekretami i bólem. Jestem przegranym człowiekiem i umrę samotny” powiedział Tyson kilka dni po ostatniej porażce.

Daniel Prokurat
danielprokurat@gmail.com
No Comments

Sorry, the comment form is closed at this time.